Did You Know? – Dreamcast i usługi sieciowe
Press Media
2 min czytania

Konsola, która chciała być online
Dreamcast pojawił się w czasach, gdy internet w domu nie był jeszcze oczywistością. Wielu graczy dopiero poznawało możliwości sieci, a samo podłączenie konsoli do internetu brzmiało jak coś z przyszłości. Sega postanowiła jednak zaryzykować i od razu wbudowała w swoją konsolę modem.
Dzięki temu Dreamcast nie był tylko sprzętem do grania przy telewizorze. Pozwalał przeglądać strony internetowe, korzystać z funkcji sieciowych i grać online. Dziś brzmi to normalnie, ale pod koniec lat 90. było naprawdę odważnym ruchem.
Granie online zanim stało się standardem
Jednym z najważniejszych przykładów była gra Phantasy Star Online, która dla wielu osób stała się pierwszym prawdziwym kontaktem z konsolowym graniem sieciowym. Do tego dochodziły takie tytuły jak ChuChu Rocket!, Quake III Arena czy Alien Front Online, które pokazywały, że multiplayer przez internet może działać także poza światem komputerów PC.
Dreamcast próbował wejść w przyszłość wcześniej niż konkurencja. Nie wszystko zadziałało idealnie, bo rynek nie był jeszcze na to gotowy, ale kierunek okazał się słuszny. Dziś aktualizacje, cyfrowe sklepy, rankingi, tryby online i zapisy w chmurze są czymś oczywistym.
Sega widziała przyszłość wcześniej
Historia Dreamcasta to dobry przykład sprzętu, który wyprzedził swoje czasy. Konsola nie odniosła takiego sukcesu, na jaki liczyła Sega, ale wiele jej pomysłów po latach stało się branżowym standardem. Internet w konsoli był jednym z nich.
To właśnie takie historie najlepiej pokazują, że retro gaming nie jest tylko wspominaniem dawnych gier. To także opowieść o pomysłach, które czasem pojawiały się za wcześnie, aby świat od razu je docenił.
Press Reset Fest 2027 i sprzęty, które miały wizję
Na Press Reset Fest 2027 chcemy wracać do takich momentów. Do konsol, komputerów, gier i rozwiązań, które zmieniały sposób myślenia o elektronicznej rozrywce. Dreamcast zdecydowanie należy do tej grupy.
Być może nie był konsolą, która wygrała swoją generację, ale na pewno był sprzętem, który pokazał kawałek przyszłości. A takie historie zawsze warto przypominać.